Wysiłkowe nietrzymanie moczu – temat tabu?

Nietrzymanie moczu jest jedną z najczęstszych chorób przewlekłych u kobiet, która dotyka około 46-60% populacji. Choć znaczna większość (ponad 60%) to pacjentki w okresie pomenopauzalnym, problem ten dotyczyć może nawet 37% kobiet w wieku rozrodczym. Jak widać, statystycznie rzecz biorąc, problem nietrzymania moczu może dotyczyć nawet co drugiej z nas, dlatego też zachęcam do przeczytania artykułu poświęconego tej problematycznej tematyce, po to, by każda z nas wiedziała, kiedy i gdzie zgłosić się z takim problemem oraz jakie są możliwości, aby mu zaradzić.

image_6483441

Wysiłkowe nietrzymanie moczu

Ponad 50% przypadków nietrzymania moczu to tzw. wysiłkowe nietrzymanie moczu. Objawia się ono mimowolnym wyciekaniem moczu podczas czynności związanych z napięciem mięśni brzucha np. podczas ćwiczeń fizycznych, schylania, ale także podczas kichania, kaszlu czy śmiechu. Co ważne nie wiąże się to z wcześniejszym uczuciem parcia na pęcherz, ani też ze zmianą częstości oddawania moczu. Problem wysiłkowego nietrzymania moczu związany jest z nieprawidłowym funkcjonowaniem szyi pęcherza moczowego i innych mechanizmów biorących udział w prawidłowym utrzymaniu moczu i w znaczącej mierze dotyczy kobiet (co wiąże się m.in. ze słabszym napięciem szyi pęcherza i zwiększeniem jej ruchomości u kobiet po porodach). Większą rolę w utrzymaniu moczu u kobiet niż u mężczyzn odgrywa także zwieracz cewki moczowej, czyli mięsień otaczający cewkę moczową, który będąc w fazie skurczu, zatrzymuje mocz w cewce i nie dopuszcza do jego wyciekania. Niewydolność zwieracza cewki moczowej może wiązać się z jego uszkodzeniem podczas porodu lub operacji w obrębie miednicy, ale może pojawić się także wraz z wiekiem. Wśród czynników ryzyka nietrzymania moczu uważa się niestety porody drogami natury, szczególnie, gdy poród trwał > 24 godziny lub przy 3 i więcej porodach siłami natury, a wzrost zachorowań na tę wstydliwą przypadłość obserwuje się w szczególności w grupie pacjentek będących we wczesnym okresie menopauzalnym (po 50-60 roku życia) oraz po 80.roku życia, co związane jest z okresem późnej starości i starzeniem się struktur organizmu.

Jeżeli zaniepokoją nas objawy świadczące o nietrzymaniu moczu, najlepszym wyjściem z sytuacji będzie wizyta u ginekologa. Zbierze on dokładny wywiad oraz zbada istotę problemu, ale spokojnie, wizyta u lekarza nie oznacza od razu operacji. Na całe szczęście, problem wysiłkowego nietrzymania moczu można leczyć za pomocą różnych metod. W zależności od jego przyczyny oraz zaawansowania problemu w terapii tego schorzenia stosuje się różne techniki lecznicze. Pierwszą linią obrony w walce z problemem nietrzymania moczu powinna być zmiana stylu życia: ograniczenie spożycia alkoholu i kofeiny oraz redukcja masy ciała w przypadku nadwagi lub otyłości. Do tego warto dołączyć odpowiednie ćwiczenia (najlepiej skonsultowane z fizjoterapeutą zajmującym się tą przypadłością) mięśni dna miednicy oraz odpowiedni “trening pęcherza”. Ponieważ jednak nie jest to problem tylko natury fizycznej, ale również w znacznym stopniu oddziałującym na naszą psychikę, warto skupić się na całościowym rozwiązaniu tego zmartwienia i zadziałać odpowiednio we wszystkich jego aspektach. Według naukowców z San Francisco może w tym pomóc joga, która może zaradzić tej przykrej przypadłości dwutorowo: po pierwsze dzięki ćwiczeniom wzmacniają się mięśnie dna miednicy, a po drugie niesie ona spokój i rozluźnienie, co w znacznej mierze obniża odczuwanie lęku i stresu. Jeżeli jednak powyższymi metodami nie uda się osiągnąć odpowiednich wyników, poprawę w przypadku nietrzymania moczu mogą przynieść także środki farmaceutyczne oraz leczenie operacyjne, z których największe korzyści dają zabiegi podwieszania szyi pęcherza i tzw. operacje pętlowe.

Niestety nadal duża część kobiet cierpiących na nietrzymanie moczu uznaje ten problem za zbyt wstydliwy, by opowiedzieć o nim swojemu lekarzowi, co w wielu przypadkach (szczególnie starszych pań) prowadzi do ograniczania kontaktów towarzyskich oraz podaży płynów, tak aby zminimalizować ryzyko wystąpienia “wpadki” w towarzystwie. Nie trzeba chyba jednak dodawać jak bardzo złe i niekorzystne dla zdrowia fizycznego i psychicznego pań jest takie postępowanie.

Artykuł ten powstał po to, aby przybliżyć kobietom, czym jest problem nietrzymania moczu, gdzie szukać pomocy oraz w jaki sposób można spróbować mu zaradzić. Mam nadzieję, że choć trochę udało się przełamać ten temat-tabu i zachęcić kobiety, których dotknął ten właśnie problem do podjęcia odpowiednich kroków, aby mu zaradzić i odzyskać pełnię kontroli nad własnym życiem i szczęściem.

Opróżnianie pęcherza

Pęcherz nadreaktywny

Zródło zdjęć: https://www.agiamedica.pl/blog/salustalenturo/

5 Komentarzy

  • Ada pisze:

    Sposobów leczenia jest kilka, ale bardzo dobre efekty dają już same ćwiczenia mięśni dna miednicy. Wystarczy tylko systematyczność, bo to ich osłabienie jest najczęstszym powodem nietrzymania moczu u kobiet. I trzeba też podkreślić, że podczas leczenia można wspomagać się produktami chłonnymi, na przykład wkładkami urologicznymi, żeby nie odczuwać wilgoci i nie przejmować się zapachem. Dobrze, że mówisz o tym problemie, bo dotyczy wielu kobiet, a nadal pozostaje on w sferze tabu.

    • Monika pisze:

      Dziękuję Ada za komentarz. Wszystko można wypracować. Uważam, że trzeba o tym dużo mówić, bo niektórzy są nieświadomi a to kwestia tylko ćwiczeń lub ewentualnie zabiegu. Pozdrawiam serdecznie!

      • Ada pisze:

        Zgadzam się w 100%. Im więcej mówi się o problemie, tym większa szansa, że kobiety przestaną traktować to jako wstydliwy problem tylko dla siebie i wreszcie zaczną korzystać z pomocy lekarza.

  • Kornelia pisze:

    Czego to kobiety nie musza przeżyć??? Taka niestety nasza natura zwłaszcza tych,ktore sa matkami. Po trzecim porodzie musiałam zdecydować sie na laserowa korekcje NTM w szpitalu medicover bo straciłam kontrole w tych tematach… dzieki Bogu w tych czasach to kwestia kilku dni zeby rozwiazac problem raz na zawsze i moc dalej życ normalnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.